Przegląd powodów upomnień w Niemczech: GPSR, brak cen jednostkowych i ryzykowne opisy ofert

Podsumuj artykuł z AI
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

20.07.2026

Sprzedawca oferujący kosmetyk z Wielkiej Brytanii na Amazon otrzymał upomnienie z powodu braku danych podmiotu odpowiedzialnego za produkt w Unii Europejskiej. Verband Sozialer Wettbewerb e.V. (VSW), niemieckie stowarzyszenie występujące w sprawach naruszeń reguł konkurencji, zażądało 416,50 euro. W tym samym piśmie zakwestionowano sposób prezentowania ceny innego kosmetyku, ponieważ karta produktu zawierała cenę opakowania, ale nie pokazywała ceny jednostkowej za kilogram. Sprawę opisano 17 lipca 2026 r. w niemieckim zestawieniu Abmahnmonitor.

Adresatem roszczeń był sprzedawca aktywny na Amazon, a nie operator platformy. Amazon ma własne obowiązki związane z organizacją marketplace, czyli internetowej platformy łączącej sprzedawców z klientami, lecz odpowiedzialność za zgodność konkretnej oferty nadal obciąża przedsiębiorcę, który wystawia produkt i zawiera umowę z konsumentem. Dla polskich firm sprzedających na Amazon.de jest to zasadnicza różnica: poprawne dane zapisane w panelu sprzedawcy nie wystarczą, jeżeli klient w Niemczech nie widzi ich na stronie produktu.

Stanowisko to wzmacnia wyrok Sądu Krajowego w Hechingen z 23 kwietnia 2026 r., sygnatura 5 O 37/25 KfH. Sąd uznał, że sprzedawca odpowiada za brak ceny jednostkowej i danych wymaganych przez przepisy o bezpieczeństwie produktów również wtedy, gdy ma ograniczony wpływ na sposób prezentowania informacji przez marketplace. Dla oceny naruszenia liczyła się oferta widoczna dla konsumenta, a nie zawartość zaplecza administracyjnego Amazon.

Upomnienie jest początkiem kosztów, a nie ich górną granicą

Niemieckie upomnienie jest przedsądowym wezwaniem do usunięcia naruszenia i zaprzestania określonej praktyki. Kwota 416,50 euro wskazana w piśmie nie obejmuje wszystkich możliwych konsekwencji biznesowych. Sprzedawca może ponieść dodatkowe koszty obsługi prawnej, czasowego wyłączenia oferty, wstrzymania reklam, magazynowania niesprzedającego się towaru oraz aktualizacji danych w pozostałych kanałach sprzedaży.

Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy przedsiębiorca traktuje ofertę na Amazon jako techniczny eksport danych z własnego sklepu. Informacje wymagane na rynku niemieckim muszą być nie tylko przesłane do platformy, ale również prawidłowo przypisane do produktu, wyświetlone w niemieckiej wersji językowej i dostępne przed złożeniem zamówienia. Kontrola ograniczona do pliku integracyjnego albo panelu Amazon Seller Central nie pokazuje końcowego rezultatu widocznego dla klienta.

Dlaczego kosmetyk z Wielkiej Brytanii wymaga danych podmiotu odpowiedzialnego w Unii Europejskiej

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów, określane skrótem GPSR od angielskiej nazwy General Product Safety Regulation, jest stosowane od 13 grudnia 2024 r. Regulacja obejmuje bezpieczeństwo produktów konsumenckich sprzedawanych stacjonarnie i przez internet oraz uzupełnia przepisy sektorowe tam, gdzie określone ryzyko lub obowiązek nie został uregulowany odrębnie.

Artykuł 19 GPSR wymaga, aby oferta sprzedaży na odległość zawierała w sposób jasny i widoczny nazwę producenta, jego adres pocztowy i elektroniczny, dane pozwalające zidentyfikować produkt oraz wymagane ostrzeżenia i informacje dotyczące bezpieczeństwa. Gdy producent nie ma siedziby w Unii Europejskiej, oferta powinna również pokazywać nazwę, adres pocztowy i adres elektroniczny podmiotu odpowiedzialnego ustanowionego w UE. Informacje dotyczące bezpieczeństwa muszą być dostępne w języku zrozumiałym dla konsumentów na rynku, na którym produkt jest oferowany.

Wielka Brytania jest dla unijnych przepisów produktowych państwem trzecim. Kosmetyk wyprodukowany przez brytyjską firmę i kierowany do klientów w Niemczech musi być powiązany z podmiotem odpowiedzialnym mającym siedzibę w Unii Europejskiej. Sam adres producenta w Londynie, Manchesterze lub Birmingham nie wypełnia tego obowiązku.

Kosmetyki podlegają równolegle przepisom sektorowym

Kosmetyków nie można analizować wyłącznie przez GPSR. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych ustanawia odrębny system bezpieczeństwa, dokumentacji, oznakowania i odpowiedzialności. Każdy kosmetyk wprowadzany na rynek Unii Europejskiej musi mieć podmiot odpowiedzialny z siedzibą w UE, który odpowiada między innymi za zgodność produktu z wymaganiami dotyczącymi bezpieczeństwa.

Przy kosmetyku importowanym spoza Unii każdy importer staje się podmiotem odpowiedzialnym za produkt, który wprowadza na rynek, chyba że w pisemnym upoważnieniu wyznaczono inny podmiot z siedzibą w UE, a ten przyjął funkcję na piśmie. Polska firma kupująca kosmetyki bezpośrednio od brytyjskiego producenta nie powinna więc automatycznie zakładać, że za zgodność odpowiada dostawca. Jeżeli przedsiębiorca jako pierwszy sprowadza konkretny produkt na rynek unijny, jego rola może wykraczać poza zwykłą dystrybucję.

Obowiązki GPSR związane z ofertą internetową uzupełniają w tym zakresie przepisy kosmetyczne. Dane umieszczone na opakowaniu nie zawsze wystarczą, ponieważ klient podejmuje decyzję zakupową przed otrzymaniem produktu. Strona sprzedażowa powinna więc pokazywać wymagane informacje bez zmuszania użytkownika do zamawiania towaru, powiększania nieczytelnego zdjęcia etykiety albo wyszukiwania danych na zewnętrznej stronie. Branżowe wytyczne dla sektora kosmetycznego potwierdzają, że art. 19 GPSR ma zastosowanie do internetowej sprzedaży kosmetyków jako uzupełnienie regulacji sektorowej.

Fulfillment Amazon nie przejmuje automatycznie odpowiedzialności za produkt

Fulfillment by Amazon, znany jako FBA, jest usługą, w której Amazon przechowuje towar, kompletuje zamówienie, wysyła paczkę i obsługuje część procesu zwrotu. Przekazanie produktów do magazynu Amazon nie zmienia automatycznie importera, producenta ani podmiotu odpowiedzialnego wskazanego w dokumentacji kosmetyku.

Polski sprzedawca może więc mieć towar w niemieckim centrum logistycznym, faktury wystawiane przez polską spółkę i brytyjskiego producenta widocznego na opakowaniu. Jeżeli karta produktu nie pokazuje danych właściwego podmiotu w UE, rozproszona struktura logistyczna nie usuwa naruszenia. Z punktu widzenia klienta nadal istnieje jedna oferta, jeden sprzedawca i jeden produkt, którego bezpieczeństwo oraz pochodzenie powinny być możliwe do zweryfikowania przed zakupem.

Cena jednostkowa, chronione logo i obietnice zdrowotne tworzą odrębne ryzyka

Upomnienie dotyczące kosmetyku obejmowało również brak ceny jednostkowej. Niemieckie rozporządzenie w sprawie oznaczania cen, czyli Preisangabenverordnung określane skrótem PAngV, wymaga podawania obok ceny całkowitej także ceny za jednostkę miary, jeżeli produkt jest oferowany według masy, objętości, długości lub powierzchni. Podstawową jednostką jest między innymi kilogram albo litr. Informacja ma być jednoznaczna, czytelna i łatwo zauważalna dla konsumenta.

W przypadku kosmetyków istnieje wyjątek dotyczący produktów służących wyłącznie do barwienia albo optycznego upiększania skóry, włosów lub paznokci. Zakres wyjątku jest wąski. Jeżeli krem, balsam lub inny produkt jest reklamowany jako nawilżający, regenerujący albo pielęgnujący, sprzedawca nie powinien bez dodatkowej analizy traktować go jak kosmetyku wyłącznie dekoracyjnego.

Podobną ocenę przyjął Sąd Krajowy w Hechingen w sprawie balsamu promowanego między innymi poprzez właściwości nawilżające i pielęgnacyjne. Sąd uznał, że produkt nie służył wyłącznie optycznemu upiększaniu skóry, dlatego oferta wymagała ceny jednostkowej.

Dla sprzedawcy na Amazon ryzyko zwiększa sposób budowania kart produktów. Cena całkowita może być aktualizowana automatycznie przez system repricingowy, czyli oprogramowanie dopasowujące cenę do konkurencji, podczas gdy masa netto, jednostka miary albo pole ceny bazowej pozostają nieuzupełnione. Zmiana wariantu z 50 na 100 mililitrów może również prowadzić do wyświetlania błędnej wartości, jeżeli integracja nie aktualizuje wszystkich atrybutów.

Chroniony znak na breloku może kosztować więcej niż cały zapas

Drugie opisane upomnienie dotyczyło breloków i termometrów oznaczonych chronionym niemieckim znakiem straży pożarnej. Versandhaus des Deutschen Feuerwehrverbandes GmbH, reprezentowana przez kancelarię Weltecke, zażądała łącznie 1 610,50 euro, z czego 1 410,50 euro stanowiły koszty obsługi prawnej, a 200 euro opłatę manipulacyjną. Roszczenia obejmowały również złożenie oświadczenia o zaniechaniu pod rygorem kary umownej, przekazanie informacji o obrotach oraz zniszczenie pozostałego zapasu i materiałów reklamowych.

Dla sprzedawców gadżetów, odzieży i produktów personalizowanych zagrożeniem nie jest wyłącznie kopiowanie nazwy marki. Ochronie może podlegać znak graficzny, godło organizacji, emblemat albo charakterystyczne połączenie elementów wizualnych. Plik przesłany przez dostawcę z Chin, klienta usługi druku na żądanie albo producenta kontraktowego nie stanowi potwierdzenia prawa do komercyjnego wykorzystania oznaczenia.

Przy 500 brelokach kupionych po 3 euro koszt samego zapasu wynosi 1 500 euro. Dodanie żądanych 1 610,50 euro oraz kosztu usunięcia zdjęć, wycofania kampanii i utylizacji towaru może podnieść stratę powyżej wartości sprzedaży, którą produkt miał wygenerować. Jeżeli sprzedawca podpisał oświadczenie o zaniechaniu, ponowne pojawienie się produktu w innym kanale może uruchomić dodatkowe roszczenia.

Opis oleju dla psa nie może przypominać reklamy leku

Trzecie upomnienie, również opiewające na 416,50 euro, dotyczyło oleju z łososia dla psów. W opisie wskazywano, że produkt może być podawany przy bólu stawów i ma działanie przeciwzapalne. Zakwestionowano również określenie „tłoczony na zimno”, ponieważ olej miał być podczas produkcji podgrzewany do wysokiej temperatury.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 767/2009 reguluje wprowadzanie na rynek i stosowanie pasz, w tym karm oraz produktów uzupełniających dla zwierząt domowych. Przepisy obejmują oznakowanie, prezentację i reklamę produktu. Zwykły środek żywieniowy nie może być przedstawiany w sposób nadający mu funkcję leczenia albo łagodzenia choroby, która jest charakterystyczna dla produktu leczniczego weterynaryjnego lub odpowiednio zakwalifikowanej paszy przeznaczonej do szczególnych potrzeb żywieniowych.

Sformułowania „wspiera prawidłowe funkcjonowanie stawów” i „stosować przy bólu stawów” tworzą odmienny profil prawny. Pierwsze może opisywać funkcję żywieniową, o ile przedsiębiorca ma odpowiednie uzasadnienie i używa sformułowania zgodnego z właściwościami produktu. Drugie wiąże produkt z objawem chorobowym i sugeruje działanie terapeutyczne.

Określenie procesu produkcji również wymaga dokumentacji. Sprzedawca, który nie zna temperatur stosowanych podczas tłoczenia, filtracji, pasteryzacji lub stabilizacji oleju, nie powinien przejmować hasła „tłoczony na zimno” z katalogu dostawcy. W niemieckiej wersji językowej takie sformułowanie buduje oczekiwanie dotyczące sposobu wytwarzania i jakości produktu. Rozbieżność między reklamą a dokumentacją technologiczną może być oceniana niezależnie od rzeczywistego wpływu temperatury na właściwości oleju.

Polski sprzedawca odpowiada także za końcowy wygląd oferty na Amazon

Sprzedaż na Amazon opiera się często na wspólnej karcie produktu powiązanej z numerem ASIN, czyli unikalnym identyfikatorem produktu stosowanym przez Amazon. Do jednej karty może dołączyć wielu sprzedawców, a część treści jest modyfikowana przez właściciela marki, innych uczestników oferty lub samą platformę. Ten model ogranicza kontrolę pojedynczego przedsiębiorcy, ale nie usuwa jego odpowiedzialności za ofertę wyświetlaną klientowi.

Wyrok Sądu Krajowego w Hechingen pokazuje, że argument o prawidłowym uzupełnieniu danych w panelu może nie wystarczyć. Sprzedawca czerpie korzyści z zasięgu i infrastruktury marketplace, dlatego powinien również kontrolować ryzyko związane z prezentacją oferty. Sąd odniósł tę zasadę zarówno do ceny jednostkowej, jak i informacji wymaganych przez GPSR.

Scenariusz importera kosmetyków z Wielkiej Brytanii

Polska spółka kupuje 1 200 opakowań brytyjskiego kremu do twarzy po 6,40 euro za sztukę. Towar trafia do magazynu Amazon w Niemczech, a cena detaliczna wynosi 19,90 euro. Producent z Wielkiej Brytanii jest wskazany na opakowaniu, natomiast niemiecka karta produktu pokazuje wyłącznie nazwę marki i zdjęcia. Dane podmiotu odpowiedzialnego w UE znajdują się w dokumentacji dostawcy, lecz nie są widoczne dla klienta.

Natychmiastowym kosztem może być kwota wskazana w upomnieniu. Większe obciążenie powstanie po wstrzymaniu oferty. Przy 600 sztukach pozostających w magazynie zamrożony koszt zakupu wynosi 3 840 euro. Do tej wartości dochodzą opłaty magazynowe, koszt wycofania zapasu, obsługa prawna i utracona sprzedaż. Kampanie reklamowe kierujące do nieaktywnej albo ograniczonej oferty przestają generować zamówienia, mimo że wcześniej poniesione wydatki nie wracają do budżetu.

Sytuacja staje się trudniejsza, gdy ten sam opis jest używany na Amazon.de, w niemieckim sklepie marki oraz na innym marketplace. Korekta jednej karty produktu nie usuwa danych z pozostałych systemów. Sprzedawca musi zidentyfikować wszystkie miejsca, do których integracja wysłała błędny lub niekompletny zestaw informacji.

Scenariusz polskiej marki zoologicznej

Polska marka sprzedaje olej z łososia dla psów w butelkach po 500 mililitrów. Niemiecki opis został przygotowany na podstawie materiałów producenta surowca i zawiera hasła o bólu stawów oraz działaniu przeciwzapalnym. Te same sformułowania trafiają do reklamy sponsorowanej, grafik produktowych, opisu na Amazon i kartonowej wkładki umieszczanej w przesyłce.

Przy zapasie 2 000 butelek o koszcie własnym 4,50 euro przedsiębiorca ma 9 000 euro związane w towarze. Usunięcie dwóch zdań z opisu nie rozwiązuje sprawy, jeżeli identyczne deklaracje znajdują się na etykiecie albo w kreacjach reklamowych. Sprzedawca musi również sprawdzić, czy określenie „tłoczony na zimno” odpowiada dokumentacji procesu produkcyjnego.

Największe ryzyko operacyjne powstaje przy automatycznym powielaniu treści. System ERP, czyli oprogramowanie zarządzające sprzedażą, zapasem i zamówieniami, może przekazywać jeden opis do kilku kanałów. System PIM, czyli narzędzie do centralnego zarządzania informacjami produktowymi, może następnie tworzyć wersje językowe dla poszczególnych rynków. Jedno nieprawidłowe pole źródłowe rozprzestrzenia wtedy naruszenie na wiele ofert.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski

Audyt powinien rozpocząć się od produktów sprowadzanych spoza Unii Europejskiej, kosmetyków, produktów sprzedawanych według masy lub objętości, towarów wykorzystujących znaki graficzne oraz karm i suplementów żywieniowych dla zwierząt. Dla każdej jednostki magazynowej SKU, czyli odrębnego wariantu produktu prowadzonego w ewidencji zapasu, trzeba przypisać producenta, importera, podmiot odpowiedzialny, adres pocztowy, adres elektroniczny, identyfikator produktu, ostrzeżenia, podstawę obliczenia ceny jednostkowej oraz dokumenty potwierdzające prawo do używania znaków.

Przy kosmetykach importowanych z Wielkiej Brytanii sprzedawca powinien ustalić, kto formalnie pełni funkcję podmiotu odpowiedzialnego i na jakiej podstawie. Pisemne wyznaczenie innej firmy musi być spójne z dokumentacją produktu, etykietą oraz zgłoszeniem w unijnym portalu CPNP, czyli Cosmetic Products Notification Portal służącym do notyfikacji kosmetyków przed ich wprowadzeniem na rynek. Samo wskazanie przypadkowego adresu firmy logistycznej nie tworzy prawidłowej reprezentacji.

Dane należy sprawdzić w ofercie widocznej dla klienta, a nie wyłącznie w panelu administracyjnym. Kontrola powinna objąć niemiecką wersję językową, widok na komputerze i telefonie, każdy wariant pojemności oraz stronę oglądaną bez zalogowania. Po istotnej zmianie warto zachować datowany zrzut ekranu i eksport przesłanych danych. Taki materiał nie usuwa odpowiedzialności, ale pozwala szybciej ustalić, kiedy informacja zniknęła i czy błąd powstał w systemie sprzedawcy, integracji lub na platformie.

Ceny jednostkowe wymagają oddzielnego testu dla każdego wariantu. Opakowanie 50 mililitrów i opakowanie 100 mililitrów nie powinny korzystać z jednego ręcznie wpisanego przelicznika. Zmiana gramatury przez dostawcę, nowe opakowanie promocyjne albo zestaw dwóch sztuk wpływają na podstawę kalkulacji. System powinien pobierać rzeczywistą ilość netto i automatycznie przeliczać cenę za kilogram lub litr.

Opisy produktów dla zwierząt trzeba oddzielić od komunikacji charakterystycznej dla leków. Tłumaczenie wykonane poprawnie językowo może nadal naruszać przepisy, gdy zachowuje obietnicę leczenia, zmniejszenia bólu albo działania przeciwzapalnego. Materiały dostawcy powinny przejść ocenę przed publikacją, szczególnie gdy powstały na rynku brytyjskim, amerykańskim lub azjatyckim, gdzie zasady reklamowania takich produktów mogą być inne.

W przypadku produktów z emblematami, herbami i znakami organizacji potrzebny jest dokument potwierdzający licencję albo zgodę właściciela praw. Fakt, że podobne produkty są już dostępne na Amazon, nie potwierdza legalności oznaczenia. Sprzedawca powinien również sprawdzić zdjęcia, słowa kluczowe reklamowe i nazwy wariantów, ponieważ znak może pojawiać się poza głównym tytułem oferty.

Po otrzymaniu niemieckiego upomnienia przedsiębiorca nie powinien go ignorować ani automatycznie podpisywać dołączonego oświadczenia o zaniechaniu. Trzeba zabezpieczyć treść oferty, historię zmian i korespondencję z platformą, czasowo zatrzymać kwestionowaną sprzedaż, sprawdzić pozostałe kanały oraz przekazać dokumenty prawnikowi znającemu niemieckie prawo konkurencji. Oświadczenie przewidujące karę umowną może oddziaływać dłużej niż sama oferta, dlatego jego zakres wymaga indywidualnej oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

20 + 17 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?