Prime Day 2026: Amazon znów ignoruje „Omnibus” i pomija najniższą cenę z ostatnich 30 dni

Podsumuj artykuł z AI
▼
Podsumowanie wygenerowane automatycznie przez Gemini. Sprawdź pełną treść artykułu.

8 października 2026

Amazon zakończył w Niemczech kolejną edycję Prime Deal Days, czyli jesiennej akcji promocyjnej dostępnej wyłącznie dla członków programu Prime. Wyprzedaż trwała 48 godzin, od 6 do 7 października 2026 r., a platforma zapowiadała ponad milion ofert z kategorii elektroniki, kosmetyków, kuchni, mody i wyposażenia domu. Przy wielu z nich klient widział wysoki procent rabatu, ale nie dowiadywał się, ile produkt kosztował w ostatnich tygodniach przed promocją. Ten sam sposób prezentowania obniżek sąd w Monachium uznał już raz za niezgodny z prawem, a sprawa wciąż czeka na rozstrzygnięcie w drugiej instancji.

Prime Deal Days 2026: rabaty Amazon nadal bez najniższej ceny z 30 dni

Amazon liczy obniżki od tzw. „Statt-Preis”, czyli ceny odniesienia, którą sam definiuje jako średnią cenę sprzedaży zapłaconą przez klientów na Amazon.de, z pominięciem cen promocyjnych. W uproszczeniu chodzi o medianę: połowa kupujących zapłaciła mniej, połowa więcej. Dla ofert sprzedawców spożywczych działających lokalnie cena odniesienia to mediana z 90 dni, przy czym liczą się tylko ceny obowiązujące co najmniej przez siedem dni. Część rabatów platforma odnosi także do UVP, czyli niewiążącej ceny detalicznej sugerowanej przez producenta. Przy żadnej z tych metod klient nie widzi najniższej ceny z ostatnich 30 dni, ani bezpośrednio przy ofercie, ani w rozwijanych informacjach dodatkowych.

Dla kupującego różnica bywa istotna. Mediana z kilku miesięcy może być wyraźnie wyższa niż cena sprzed tygodnia, więc rabat liczony od niej wygląda atrakcyjniej niż rzeczywista obniżka w stosunku do ostatnich zakupów. Skalę zjawiska pokazują porównania cen: według firmy analitycznej Omnia Retail w czasie letniego Prime Day 2026 aż 13,8 proc. z 1,19 mln obserwowanych produktów można było kupić u innego sprzedawcy taniej o ponad 3 proc. Badanie obejmowało rynki europejskie, nie tylko oficjalne oferty akcji, ale dobrze ilustruje, że wysoki procent przy cenie nie musi oznaczać najlepszej oferty.

Co mówi prawo: zasada 30 dni w Niemczech i w UE

Obowiązek podawania najniższej ceny z 30 dni wprowadził do prawa unijnego art. 6a dyrektywy 98/6/WE o ochronie konsumenta przez podawanie cen, dodany dyrektywą Omnibus 2019/2161, która miała uporządkować ochronę konsumentów w handlu internetowym. Zgodnie z art. 6a dyrektywy każde ogłoszenie obniżki ceny musi wskazywać najniższą cenę stosowaną przez sprzedawcę w okresie co najmniej 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. W Polsce ten sam wymóg obowiązuje od 1 stycznia 2023 r., więc sprzedawcy znają go z rynku krajowego.

W Niemczech przepis przeniesiono do § 11 PAngV, czyli rozporządzenia o podawaniu cen (Preisangabenverordnung), obowiązującego w nowym brzmieniu od 28 maja 2022 r. Przepis nakłada obowiązek na każdego, kto reklamuje obniżkę ceny wobec konsumentów. Wyjątki są wąskie. Przy obniżce stopniowej, trwającej bez przerwy, można przez cały czas jej trwania wskazywać najniższą cenę sprzed pierwszego obniżenia. Zasada nie dotyczy też indywidualnych obniżek dla pojedynczego klienta oraz rabatów na towary szybko psujące się lub z krótkim terminem przydatności, o ile sprzedawca jasno informuje, że to z tego powodu obniża cenę.

Wyrok TSUE w sprawie Aldi Süd i wyrok BGH z października 2025 r.

Treść obowiązku doprecyzowały dwa orzeczenia. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 26 września 2024 r. w sprawie C-330/23 przeciwko sieci dyskontów Aldi Süd orzekł, że ogłaszany procent obniżki albo hasło reklamowe podkreślające korzystność oferty muszą być liczone od najniższej ceny z co najmniej 30 dni przed promocją. Sprzedawca nie może więc pokazać najniższej ceny gdzieś obok, a rabat wyliczyć od innej, wyższej kwoty. Trybunał wprost wskazał, że reguła ma zapobiegać podnoszeniu cen tuż przed akcją po to, by ogłosić pozorną obniżkę.

Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH), najwyższy sąd w sprawach cywilnych, poszedł o krok dalej 9 października 2025 r. (sygn. I ZR 183/24). Sprawa dotyczyła ulotki dyskontu spożywczego, w której kawa kosztowała 4,44 euro z dopiskiem „-36%”, a cena 6,99 euro była oznaczona przypisem odsyłającym do drobnego druku o „dotychczasowej najlepszej cenie z 30 dni”. Tymczasem dwa tygodnie wcześniej ta sama kawa kosztowała już 4,44 euro. BGH uznał, że najniższa cena z 30 dni musi być podana jasno, jednoznacznie i czytelnie, a samo umieszczenie jej w jakiejkolwiek formie nie wystarcza.

Spór Amazon z Verbraucherzentrale Baden-Württemberg

Przeciwko Amazon wystąpiła Verbraucherzentrale Baden-Württemberg, czyli regionalna organizacja konsumencka uprawniona w Niemczech do wnoszenia w interesie konsumentów pozwów o zaniechanie nieuczciwych praktyk. Pozew o zaniechanie przeciwko spółce Amazon EU S.à.r.l. trafił do sądu 8 listopada 2024 r. i dotyczył reklamowania cen przekreślonych oraz rabatów bez odniesienia do najniższej ceny z 30 dni. Sąd Krajowy Monachium I (Landgericht München I, sąd pierwszej instancji) uwzględnił żądanie w całości wyrokiem z 14 lipca 2025 r. (sygn. 4 HK O 13950/24).

Sąd uznał za nieuczciwe trzy reklamy z Prime Deal Days. Jedna z nich dotyczyła słuchawek bezprzewodowych z rabatem 19 proc., liczonym od ceny sugerowanej przez producenta, a nie od wcześniejszej ceny na Amazon. W innej platforma posłużyła się „średnią ceną klientów”. Podstawą rozstrzygnięcia był § 11 ust. 1 PAngV w związku z przepisami UWG, niemieckiej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Za ponowne naruszenie grozi grzywna porządkowa, czyli kara nakładana przez sąd za złamanie zakazu, do 250 tys. euro. Sąd wyszedł z założenia, że klient w czasie Prime Deal Days oczekuje cen wyraźnie niższych niż przed akcją, a Amazon zataił przed nim informację istotną dla decyzji o zakupie.

Amazon złożył apelację do Wyższego Sądu Krajowego w Monachium (Oberlandesgericht München, sygn. 29 U 2472/25 e), więc wyrok nie jest prawomocny. Platforma twierdzi, że przepis jest niejasny i wymaga wyjaśnienia, a sama podaje ceny zgodnie ze standardami branży i obowiązującym prawem. Organizacja konsumencka zapowiada dalsze działania i prowadzi podobne sprawy przeciwko MediaMarktSaturn, Penny i Aldi. Na pytanie, który fragment przepisu lub orzecznictwa uważa za niejasny, Amazon nie odpowiedział.

Konsekwencje dla polskich sprzedawców na rynku niemieckim przed Black Friday

Black Friday wypada w tym roku 27 listopada, a wielu sprzedawców planuje już ceny na cały okres od początku listopada do Cyber Monday. Spór Amazon z organizacją konsumencką dotyczy przede wszystkim cen odniesienia, które platforma wylicza i pokazuje sama. Sprzedawca, który we własnych kanałach ogłasza obniżkę ceną przekreśloną, procentem rabatu lub hasłem promocyjnym, odpowiada jednak za tę informację samodzielnie i nie zasłoni się praktyką platformy. Dotyczy to oferty we własnym sklepie, newslettera, reklamy w Google Ads czy postu w mediach społecznościowych kierowanego do niemieckich klientów.

W Niemczech naruszenia przepisów o cenach najczęściej kończą się upomnieniem (Abmahnung), czyli pismem od konkurenta albo uprawnionego stowarzyszenia z wezwaniem do zaniechania naruszenia i podpisania zobowiązania z karą umowną na wypadek powtórzenia. Adresat zwykle pokrywa koszty pełnomocnika strony upominającej, a odmowa podpisania zobowiązania otwiera drogę do sprawy sądowej. Błędnie oznaczone rabaty regularnie pojawiają się w zestawieniu powodów upomnień z ubiegłego tygodnia przygotowywanym przez Händlerbund, współwydawcę serwisu ecommercenews.pl. Dla polskiej firmy problem nie kończy się na kosztach: po podpisaniu zobowiązania każda kolejna kampania z wadliwą ceną przekreśloną oznacza już karę umowną.

Scenariusze: oferta na Amazon i własny sklep z wysyłką do Niemiec

Pierwszy scenariusz dotyczy sprzedawcy elektroniki użytkowej, który sprzedaje na Amazon.de powerbank za 39,99 euro. Na początku listopada podnosi cenę do 49,99 euro, a na Black Friday ogłasza w reklamie i grafikach „-30%” z ceną 34,99 euro. Według wyroku TSUE rabat trzeba liczyć od najniższej ceny z 30 dni, czyli od 39,99 euro, więc faktyczna obniżka wynosi około 12,5 proc., a nie 30 proc. Komunikat z wyższym procentem jest podręcznikowym przykładem praktyki, której przepis ma zapobiegać. Jeśli sprzedawca dodatkowo zgłosił produkt do oficjalnej akcji Amazon, płaci za to w Niemczech 16 euro opłaty podstawowej i 0,75 proc. obrotu z promocji, maksymalnie 1000 euro, więc koszt promocji rośnie, a ryzyko prawne pozostaje po jego stronie.

Drugi scenariusz to polska marka odzieżowa z własnym sklepem na Shopify lub WooCommerce i wysyłką do Niemiec. Przy kurtce pokazuje przekreśloną cenę UVP 149 euro, cenę 99 euro i znak „-33%”, a ten sam komunikat trafia do kampanii Google Ads i newslettera. Jeśli we wcześniejszych tygodniach kurtka kosztowała w sklepie 109 euro, a najniższej ceny z 30 dni nie ma przy ofercie, sprzedawca powtarza dokładnie ten model, który sąd w Monachium zakwestionował u Amazon. Wyrok nie jest prawomocny, a ocena porównań z ceną sugerowaną przez producenta może się zmienić w apelacji, jednak do czasu rozstrzygnięcia taki sposób prezentacji ceny pozostaje łatwym celem upomnienia.

Co powinien zrobić sprzedawca z Polski przed listopadowymi promocjami

Podstawą jest historia cen. System ERP, platforma sklepowa albo narzędzie do zarządzania cenami muszą zapisywać cenę każdego produktu dzień po dniu, osobno dla każdego kanału i rynku, bo najniższa cena z 30 dni na Amazon.de może się różnić od ceny w sklepie z domeną .de. Sprzedawcy sprzedający jednocześnie w złotych i euro powinni sprawdzić, czy integracje nie nadpisują cen w trakcie przeliczeń kursowych, bo jednodniowy spadek ceny w wyniku błędu synchronizacji też liczy się do historii.

Przed Black Friday warto ustalić ceny bazowe co najmniej 30 dni przed startem promocji, a przy akcjach rozpoczynających się na początku listopada już na początku października, i nie podnosić ich w kolejnych tygodniach. Najniższa cena z 30 dni powinna stać przy ofercie w tym samym miejscu i tej samej wielkości co cena promocyjna, a nie w przypisie. Procent rabatu trzeba liczyć wyłącznie od tej kwoty. Porównania z ceną sugerowaną przez producenta lepiej opisywać wprost jako UVP, bez sugerowania, że chodzi o obniżkę własnej ceny sklepu, a do czasu wyroku apelacyjnego w ogóle ich nie eksponować w hasłach promocyjnych.

Kontrola obejmuje nie tylko kartę produktu. Grafiki do kampanii, banery, newslettery, posty w mediach społecznościowych i reklamy produktowe często powstają tygodnie przed akcją, w innym dziale lub w agencji, i zawierają procenty wyliczone od nieaktualnej ceny. Zapisy historii cen, zrzuty ekranu ofert i daty zmian warto archiwizować, bo w razie upomnienia to sprzedawca musi wykazać, ile produkt kosztował w okresie 30 dni przed obniżką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście + 5 =

Szukasz wiedzy o e-commerce?
Zapytaj o darmową analizę lub przeszukaj naszą bazę. 👇
Asystent ecommercenews.pl Jaki temat Cię interesuje?
×
Cześć! 👋 Jestem asystentem ecommercenews.pl.

Pomogę Ci znaleźć artykuły lub skontaktować się z ekspertami Setup.pl. O co chcesz zapytać?